Terlikowski z otwartą przyłbicą

Małżeństwo to nie jest kwestia płci, małżeństwo może zawrzeć każdy z każdym. Nie ma powodów by ludzie „w Polsce byli traktowani inaczej, tego typu tezy usłyszymy wkrótce od Tomasza Terlikowskiego. Czemu? Podobnych argumentów użył niedawno tłumacząc, czemu diecezje mają odpowiadać za działania kapłanów. Skoro tzw. „inne kraje” są wzorcem, punktem odniesienia…

Nie da się ukryć, że są to logiczne konsekwencje deklaracji Terlikowskiego sprzed półtora roku o konieczności „zawieszenia agendy obyczajowej”, oraz „przemyślenia własnych założeń”. Od dawna można było mieć wrażenie, że red. Terlikowski tylko czeka na minimalnie wiarygodny pretekst dla takiej wolty. Można się zastanawiać, czy konflikt zbrojny może być uznany za wystarczająco dobry powód, by katolicy zmienili swoje najważniejsze poglądy, ale być może Terlikowski uznał, że da się to tak przedstawić – i chyba mu się udało, bo specjalnie nikt o to nawet nie pyta.

Gdyby ktoś jednak zapytać chciał, to istotnych zagadnień może pojawić się więcej. Na przykład, jak to właściwie jest, że nikt (nawet komuniści w okresie PRL) nie wyczytał z kodeksu cywilnego wprowadzonego w 1964 roku, że istnieje coś takiego, jak odpowiedzialność diecezji, jako osoby prawnej, za działanie każdego księdza? Ustawa od ponad pół wieku się w tym względzie nie zmieniła, aż tu nagle, sądy coś takiego z niej wyczytały.

Oczywiście był do tego pretekst, bo się ludziom powiedziało, że przecież ofiary pedofilii muszą dostać odszkodowania. Udało się (mówiąc językiem papieża Franciszka, to typowo klerykalne przekonanie), że odszkodowania przecież zapłacą biskupi. Bo diecezja, to biskup. Red. Terlikowski o tym właśnie wczoraj pisał wyrażając radość z tego, że sądy wręcz podwyższają odszkodowania, które mają być płacone przez diecezje. No bo właśnie nie ma powodów by ludzie „w Polsce byli traktowani inaczej, niż w innych krajach”.

Od początku było jasne, że takie odkrywcze odczytanie ustawy po pół wieku (są tacy którzy twierdzą, że to po prostu działalność legislacyjna) nie może dotyczyć tylko odpowiedzialności za pedofilię. Za chwilę okaże się, że diecezję, jako osobę prawną, można pozwać pod dowolnym pretekstem i zażądać odszkodowań. Takie procesy – nie o pedofilię – już się w Polsce toczą. Z łatwością można przewidzieć, gdzie to prowadzi. Chodzi o doprowadzenie do sytuacji tej samej, co np. w USA, gdzie ogłosi się bankructwo dużej ilości diecezji. U nas ma być „jak w innych krajach”.

Red. Terlikowski wprost się tego domaga.

Dalej oczywiście musi paść pytanie, a czemu niby diecezje mają odpowiadać tylko za księży. Na pewnym etapie ktoś przypomni sobie, że to jest przecież typowy objaw klerykalizmu, bo diecezje powinny przecież odpowiadać w ogóle za działania wszystkich katolików. I tak dochodzimy do działań, które właśnie są podejmowane przeciwko środowisku skupionemu wokół Fundacji Maximilianum przez Tomasza Terlikowskiego, Pawła Kostowskiego i tzw. “inne struktury”. Na naszych oczach przekraczany tu jest rubikon, a mechanizmami przymusu państwowego kwestionowane jest nie tylko działanie hierarchii, ale również szeregowych katolików.

W myśl tej narracji na całym świecie diecezje płacą odszkodowania za działanie sekt, to czemu ludzie „w Polsce mają być traktowani inaczej, niż w innych krajach”? Trzeba zwalczać sekty (a na końcu, kto wie, może okaże się, że Kościół sam w sobie jest sektą?) – Paweł Kostowski już wprost mówi, że mają być płacone odszkodowania dla „ocalonych” z „sekt”. W internetowych komentarzach zwolennicy Terlikowskiego i Kostowskiego (a może po prostu oni sami pod pseudonimem) wprost składają rodzaj oferty: „uwolnij się, a otrzymasz pomoc”.

Innymi słowy – wszyscy chętni, jest prosta kasa do wzięcia.

W tej chwili pytanie brzmi: czy biskupi w Polsce pójdą inną drogą, niż w wielu miejscach na świecie i zaczną bronić praw katolików? Czy też dalej będą przyjmować do wiadomości, że red. Terlikowski jest kimś w rodzaju co najmniej nadprymasa (w dawnym rozumieniu tej godności oczywiście), a może nawet oberpapieżem? Przez przypadek wspieranym różnymi instrumentami władzy państwowej i największych mediów?

Stowarzyszenie Opcja Benedykta
Stowarzyszenie Europa Tradycja